„Zgromadziliśmy się tutaj, aby pożegnać śp. Jezusa z Nazaretu… był on Wielkim Człowiekiem, wędrował niestrudzenie przez nasze miasta i wioski, uzdrawiając chorych, wypędzając złe duchy i głosząc nam dobrą nowinę. Dziś Poncjusz Piłat i Sanhedryn zadecydowali, że winien on ponieść śmierć…” Czy tak wspominano Jezusa na jego pogrzebie? Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądała mowa pogrzebowa Jezusa? Co bliscy o nim powiedzieli? Jak wyglądał w ogóle pogrzeb Jezusa?
W tradycji żydowskiej pogrzeb powinien odbyć się tego samego dnia, zwyczajowo 8 godzin po zgonie. Jezus umarł w piątek około godziny 15:00, a więc pochować go należało do 23:00, dodatkowo rozpoczynał już się szabat czy święty dzień, podczas którego grzebanie musiało przebiegać trochę inaczej. To nie był więc spokojny pogrzeb.
Najbardziej dynamicznymi postaciami pogrzebu Jezusa byli Józef z Arymatei i Nikodem to oni zorganizowali wszystko. Apostołowie pouciekali, jedynym obecnym był Jan, który prawdopodobnie był jeszcze nastolatkiem. Józef i Nikodem, którzy należeli do żydowskiego Sanhedrynu odebrali formalnie ciało Jezusa od władz rzymskich. Być może konieczne było wydanie jakiś dokumentów. Józef przeznaczył należący do niego grób, który był wolny i mieścił się w pobliżu. Było to istotne, bo było chować kilka osób w jednym grobie, a późna pora uniemożliwiała chodzenie ze zwłokami na większe odległości. Nikodem przyniósł też 100 funtów mieszaniny mirry i aloesu czyli ok 33 kg.
Pogrzeby żydowskie były prywatną sprawą rodziny, nie uczestniczyli w nich kapłani i nie było specjalnych religijnych obrzędów. Uczestniczyła w nim tylko rodzina i bliscy. Ciało Jezusa przeniesiono na rękach do grobu. Używano w tamtych czasach specjalnych noszy tzw. mar, ale z uwagi na pośpiech i miejsce śmierci nie było czasu na ich organizowanie.
W każdym pogrzebie, nawet najuboższych powinny uczestniczyć płaczki, które trzeba było opłacić. Z uwagi na pośpiech płakali i śpiewali tylko uczestnicy pogrzebu Jezusa. Dla spotęgowania płaczu według zwyczaju rozdzierano szaty.
Zazwyczaj przed pogrzebem umywano zwłoki, ale Jezusa prawdopodobnie nie umyto. Gdy zmarły umarł gwałtowną, brutalną śmiercią odstępowano od tego obowiązku. Uważano, że krew jest częścią ciała i nie powinna być od niego oddzielana. Z tego też powodu krew Jezusa z biczowania mogła być zebrana i przyniesiona do grobu. Nie było też miejsca by swobodnie umyć ciało. Jezus nie umarł w domu, ale na Golgocie, gdzie może nawet nie było dostępu do wody.
Nie było zwyczaju balsamowania ani używania trumien czy sarkofagów. Ciało po prostu położono w wydrążonej w skale grocie na ziemi. Pod głowę położono prawdopodobnie kamień. W szabat nie wolno było zamykać oczu zmarłemu, ale oczy Jezusa mogły zamknąć się same, Jezus umarł na krzyżu z niedokrwienia serca, przyduszany pozostawaniem na krzyżu, z wycieńczenia po biczowaniu. Na ciało nakładano całun i twarz okrywano specjalną chustą.
Prawdopodobnie ze względu na szabat odsunięto w czasie tradycyjne namaszczanie ciała olejami. Ciało tylko posypano mieszaniną Nikodema, przede wszystkim użyto jej jednak do obsypania ścian grobu. Resztę obrzędów chciano dokończyć po szabacie
Jezus nie miał normalnego pogrzebu, Ten, który przyszedł odkupić świat swoją śmiercią – nawet nie miał porządnego pogrzebu. Nie było salwy honorwej, czterech orkiestr, armat ciągniętych przez konie, marszu żołnierzy, orszaku duchownych… Taki był Jezus – cichy do końca, skromny nawet podczas pogrzebu.
Zdjęcie: Mozaika z Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie
